Zephyr 2000 c
ZEPHYR 2000
Aeroprakt A-22 L
AEROPRAKT-22 L
Sklep nie tylko dla pilotów

www.sklep.lotniczy

Litwa czerwiec 2006
[ I ] [ II ] [ III ] [ IV ]

Chłodnik litewski

Szczęśliwa odprawa

W Świdniku

Jeszcze na Muchowcu Tomas Kuzmickas zaproponował nam udział w mikrolotowych zawodach w Paluknys koło Wilna. Termin imprezy zbiegał się z Jarmarkiem w Kętrzynie, gdzie też chcieliśmy przylecieć. Po katowickich targach potencjalni klienci także oczekiwali, że przylecimy w ich okolice, aby zaprezentować Aeroprakt-22. Pogoda była mało zachęcająca i dopiero ostatniego maja w środę byliśmy pewni, że możemy polecieć. Przygotowując plan lotu okazało się, że Szymany są nieczynne i lot do Kowna powinniśmy odbyć z Bydgoszczy lub Łodzi.

To naprawdę zdumiewające, że nie można dokonać odprawy granicznej np. w Białymstoku na aeroklubowym lotnisku. Z pomocą przyszedł nam Kętrzyn gdzie organizatorzy EJLOT przewidzieli możliwość odprawy w czasie trwania imprezy. Pierwszego czerwca w Dzień Dziecka wylecieliśmy rano z Pobiednika do... warsztatów FASTON w Świdniku. Okazuje się, że wyszedł biuletyn dla nowej serii silników Rotax 912 i należy wymienić fabrycznie wadliwą pompę paliwa.

W Rypinie

Naprawy dokonano sprawnie i przed wieczorem omijając front burzowy koło Warszawy lądowaliśmy szczęśliwi koło Rypina, gdzie na prywatne lądowisko zaprosił nas Witek poznany podczas ostatnich targów na Muchowcu. Do zachodu słońca lataliśmy wspólnie z 3xtrim. Potem smaczna kolacja i zasłużony nocleg.

O wizycie w Rypinie napiszę przy innej okazji.

Piątkowy ranek wstał słoneczny. Po wiejskim śniadaniu i zatankowaniu Aeroprakta polecieliśmy prosto do Kętrzyna gdzie oczekiwał nas już Janusz Moczulski ze swoim A-20.

Nad Grunwaldem

Po drodze zataczamy kręgi nad Grunwaldem. Nachodzi mnie refleksja. Lecimy samolotem na niemieckich znakach do byłej kwatery Hitlera. Dzielę się tym z Olkiem a on z uśmiechem proponuje by zgłosić się korespondencją po niemiecku, a zobaczymy jak nas przywitają!

Na lotnisku jeszcze pustka. Trwają ostatnie przygotowania do imprezy a my tymczasem dopełniamy baki w samolotach i składamy plan lotu do Kowna. Będziemy lecieć z prędkością ok. 120 km/h dostosowując się do A-20 Janusza wyposażonego w nietypowy silnik Hondy.

Aeroprakt-20 ze 100-u konnym Rotaxem i skróconymi skrzydłami byłby nawet nieco szybszy niż nasza dwudziestka dwójka, która bez problemów utrzymuje na przelocie 160 km/h. Planowo po dwóch godzinach powinniśmy lądować na międzynarodowym lotnisku w Kownie gdzie czeka już na nas Kestas Jurkenas ze swoim Riderem MD3. Pod Wilno polecimy w trójkę.

W Kętrzynie W Wilamowie

 

Wilamowo - Kaunas

Do Kowna

Startujemy jako pierwsi. Ponieważ mamy radiostację XCOM760 z odsłuchem dwóch częstotliwości Aleksander będzie prowadził korespondencję a na drugiej ustawiamy 123.450 by rozmawiać bez przeszkód z Januszem. Deklarujemy wysokość 550 altitude i czas przekroczenia granicy.

Niestety łączność z Olsztyn-informacja na tej wysokości okazuje się nieczytelna ( ciekawe, że w drodze powrotnej nie było z tym najmniejszych problemów, tak odbiór jak i nadawanie było na 5-kę ) i początkowo w korespondencji pośredniczy śmigłowiec, którego pilot sprawnie wymienia pomiędzy nami informacje.

W konsternację wprawia nas pytanie z info-Olsztyn - Czy lecimy na Litwę przez Białoruś? Zdziwieni starmy się wytłumaczyć, że granicę przekraczamy w pobliżu miejscowości Rutka-Tartak. Jednak z niewiadomych nam powodów Olsztyn twierdził uparcie, że to przez Białoruś. Powiadomiliśmy Janusza, by pozostał na pułapie 500 m a my poszliśmy w górę aby wyjaśnić geograficzne zawiłości naszej wschodniej granicy i upewnić kontrolę lotów, że lecimy korytarzem pomiędzy Obwodem Kaliningradzkim a Białorusią, możliwie najkrótszą trasą przez Mariampol do Kowna zgodnie ze złożonym planem lotu.

Kowno port jachtowy

Po tych wyjaśnieniach mogliśmy już bez przeszkód podziwiać krajobrazy tak odmienne od tych, nad którymi latamy. Wszak jesteśmy z południa Polski i takich wspaniałych widoków, a zwłaszcza lotów nad jeziorami nam brakuje. Janusz pomyka dołem, górą raz z lewej raz z prawej (raczej Olek nie trzyma wyskości raz to z powodu turbulencji, raz to przez zagapienie) i meldujemy przekroczenie granicy. Gdzieś na trawersie Kalwarii ustaje turbulencja. Słyszalność Kowna doskonała i możemy spokojnie podziwiać litewską ziemię. Zwraca uwagę budownictwo, które mimo sowietyzacji zachowało swój lokalny koloryt.

Latając koło Kijowa widzieliśmy wyłącznie ogromne pokołchozowe pola i betonowe budownictwo dla robotników rolnych natomiast tutaj "normalne" wsie i miasteczka z kolorowymi wstęgami pól. Na drogach obserwujemy mniejszy ruch niż po naszej stronie.

Kowno stacja kolejowa

Czas płynie szybko i na horyzoncie widać już Kowno. Nadlatujemy od strony jeziora, mijamy port jachtowy i stację kolejową. Widać już długi betonowy pas lotniska. Wieża każe nam zwiększyć separację, więc szybko meldujemy o tym Januszowi i wchodzimy na prostą.

Gdy dotykamy pasa widać, że bez problemów wyhamujemy daleko przed pierwszym zjazdem. Olek melduje pas wolny. Odwracam głowę i widzę jak A-20 siada delikatnie na pasie. Czekamy aż podkołuje i razem ustawiamy się na stanowiskach postojowych tuż obok wieży.

Chwilkę po nas ląduje transportowy samolot z Polski, którego korespondencję słyszeliśmy na trasie. Musiał czekać aż powolne maluchy zaparkują. Podchodzi Kestas w towarzystwie miłej pograniczniczki.

Po dwóch minutach jesteśmy już po odprawie. Gdy Olek z Kestasem załatwiają niezbędne formalności i opłaty, ja korzystam z okazji i palę papierosa gawędząc z sympatycznym młodzieńcem z naziemnej obsługi lotniska a Janusz fotografuje wszystko, co mu się pod obiektyw nawinie.

Kowno podejście do lotniska Kowno lotnisko

 

Kaunas - Paluknys

Do Paluknys mamy jeszcze 40 minut lotu. Kestas biegnie do hangaru i po chwili wyprowadza maszynę. Z zaciekawieniem oglądamy włoskiego górnopłata, pytamy o parametry i zachowanie w locie. Na razie jednak dość odpoczynku. Tomas dopytuje przez telefon kiedy startujemy bo chce przed nas wylecieć swoją Faetą.

Do Paluknys Rider MD3 Kestasa

Pakujemy się szybko do samolotów i sprawnie jeden po drugim startujemy do ostatniego tego dnia etapu podróży. Lot przbiega spokojnie tylko Rider jest zbyt szybki i musi od czasu do czasu zatoczyć krąg by nie lecieć na klapach.

Tomas leci Faetą

Gdzieś po dwudziestu minutach spostrzegam bardzo szybko zbliżający się samolot idący lekko powyżej kolizyjnym kursem. Tak to Faeta. Tomas przez radio pozdrawia nas po polsku i próbuje zredukować prędkość. Wypuszcza klapy i leci przez chwilę z nami na czele szyku.

Gdy zbliżamy się do lotniska Aeroklubu w Paluknys radio nie odpowiada. Olek dość gwałtownie odchodzi w prawo by zrobić miejsce dla dwóch CTSW podchodzących właśnie do lądowania.

Pomiędzy nas a Janusza wchodzi jeszcze Tomas i w takiej oto kolejności siadamy bez problemów na długim, dobrze wykoszonym pasie. Kołując mijamy stojanki aeroklubu i kierujemy się pod nowiutki hangar przy końcu pasa.

Lotnisko w Paluknys Lądowanie w Paluknys

Jesteśmy ostatnimi gośćmi, którzy przylecieli na tutejszy zlot i zawody. Stajemy obok dobrze nam znanego biało-szarego Aeroprakt-22 z Rygi. Jeszcze rok temu to my byliśmy właśnie tym Aeropraktem-22 na targach w Łodzi.

Jest też nasz dobry znajomy pilot Anatolij z żoną Roksaną, który jeszcze jesienią na Pobiedniku składał z nami A-22 do ciężarówki.

Hangar Tomasa

Uściski z nimi i z Tomasem, który pragnie szybko pochwalić się swoim gospodarstwem. W zasadzie to inauguracja po roku budowy. Tomas tutaj pracuje, lata i mieszka. Hangar ma bardzo ciekawie rozwiązane drzwi. Wzdłuż długiego boku zamontowane są dwie 12-o metrowe podnoszone bramy garażowe znakomicie ułatwiające hangarowanie. Z części hangaru wydzielono pomieszczenie na bar i piętro z biurem. Na tyłach natomiast znajduje się niewielkie, ale przytulne mieszkanie. Możemy tylko pomarzyć o czymś podobnym na Pobiedniku.

Nie ma konfliktu pomiędzy prywatną szkołą a aeroklubem. Aeroklub szkoli do PPL i na szybowcach natomiast Wileńska Szkoła Lotnicza działająca na zasadach organizacji non-profit na samolotach ultralekkich do świadectwa kwalifikacji. Aeroklub ma w zasadzie jedną osobę na etacie a ci sami instruktorzy szkolą w obu ośrodkach.

Tomas jest przedstawicielem Aeroprakt Ltd. i Atec v.o.s. na Litwę, Łotwę i Estonię. Prowadzi internetowy sklep lotniczy oraz wynajmuje także swoje trzy samoloty: Aeroprakta-22, Zephyra i Faetę do szkolenia i lotów turystycznych. Tomas pochodzi z lotniczej rodziny. Dyrektorem miejscowego aeroklubu był jego dziadek. Natomiast Kestas, który nas przywitał w Kownie i poprowadził do Paluknys jest prezesem Litewskiej Federacji Pilotów Samolotów Ultralekkich.

Briefingas

Gdy tak w najlepszym towarzystwie, przy piwie i litewskich blinach poznawaliśmy najnowszą historię litewskiego lotnictwa ultralekkiego do baru wpada Anatolij i zaprasza wszystkich chętnych na "brifingas" do jutrzejszych zawodów. To będą nasze pierwsze mikrolotowe zawody w życiu. Chyba mamy tremę. Litewski chłodnik musi poczekać do jutra. Idziemy...

[ dalej... ]

Janusz

 

Fotoreportaż w pigułce cz. I

Avioryga u Tomasa Przed hangarem u Tomasa

Samoloty w zgrabnym rzędzie u Tomasa Zephyr 2000c u Tomasa

Tomas z siostrą serwuje nam piwo Inni wolą na powietrzu

Bar u Tomasa Faeta 321 u Tomasa

Atec Zephyr 2000c w Paluknys Cztery Aeroprakty A-22 a piąty do poskładania w hangarze

Foto Janusz Grzywa

[ powrót... ] [ część pierwsza... ] [ część druga... ] [ część trzecia... ] [ część czwarta... ]