

Nocleg obok Portu lotniczego im. I. J. Paderewskiego w Bydgoszczy
Wrześniowe latanie jest inne. Dzień krótszy, mocniejszy wiatr i poranne mgły, ale w tym roku pogoda naprawdę dopisała. Słońce przez cały weekend, więc dlaczego nie polecieć gdzieś dalej? Z krakowskiego Pobiednika pędziliśmy 200 km/h z wiatrem i zaledwie po 2 h i 30 minutach lądowaliśmy Aeropraktem na Szwederowie.
Zaparkowaliśmy obok Socaty i... Iskry. Przywitał nas serdecznie i ugościł nieoceniony Władek Gollob. Zasypialiśmy, gdy odlatywał Ryanair do Londynu, a obudził nas donośny warkot wojskowych śmigłowców.
Nie ma to jak nocleg na lotnisku!
Rano polecieliśmy na Kaszuby, by przed zachodem słońca wrócić w gościnne bydgoskie progi. Tuż po lądowaniu para Żelaznych przeleciała nam nad głowami i przez kilka minut podziwialiśmy ich szalone akrobacje. Oni też postanowili tutaj zanocować. Kolejny ranek i wspólny start A-22 i Socaty. My do Częstochowy i potem do Krakowa, Władek do... Tarnowa.
Do zobaczenia gdzieś w Polsce...










(JAG)